![]() |
wiem |
poniedziałek, 15 grudnia 2014
czwartek, 4 grudnia 2014
MISIE
![]() |
rys. Jagienka |
MIŚKI
Miś spojrzał na Jagienkę
z nadzieją. Może tym razem się uda?
- Jagusiu- powiedział-
pobawisz się ze mną?
Dziewczynka popatrzyła
na niego uważnie:
- Nie mogę, teraz się
bawię legofriend.
- Ale ja też się mogę z
tobą bawić.
- Co ty opowiadasz,
Misiu, przecież ja jestem dużą dziewczynką. Takie duże dziewczynki nie mogą już
bawić się misiami.
- Nie, nie, nie, nie
masz racji. Możesz, oczywiście, że możesz się bawić misiem. Popatrz na mnie,
jaki jestem śliczny. Przytul mnie, jestem bardzo mięciutki i przyjemny.
Jagienka, wzięła go na
ręce i pogłaskała.
- To prawda, jesteś miły,
ale czekają na mnie moje legofriendy. I ja jestem za duża na ciebie, przecież
niedługo idę do szkoły. Czy ty tego nie rozumiesz? Prawda babciu? Wytłumacz mu.
Babcia, która siedziała
obok, westchnęła głęboko.
- Wiesz, moja kochana
wnuczko, że ja też kiedyś miałam misia. Miał na imię Dariuszek, był szary,
pluszowy i wypchany trocinami. Był moim jedynym misiem i najukochańszą zabawką.
Byłam malutka, kiedy go dostałam. Pamiętam, że często go kąpałam, bo się
brudził, więc szybko stracił futerko, a kiedy zrobiłam mu operację oczu, moja mama,
a twoja prababcia Jagódka, przyszyła mu w zamian dwa białe, bieliźniane
guziczki. Ale i tak był najukochańszy. Spałam z nim, rozmawiałam i bawiłam się
bardzo długo. Również wtedy, gdy chodziłam do szkoły. Aż w końcu, gdy miałam
dwanaście lat, pomyślałam, że już jestem za duża na misia i oddałam go małej dziewczynce,
swojej sąsiadce. Ta historia kończy się bardzo smutno. Któregoś dnia zobaczyłam
mojego misia leżącego na śmietniku. Dla mnie był najukochańszy, dla tamtej
dziewczynki był tylko starą, zniszczoną zabawką.
-Ajajaj- rozżalił się
miś Jagusi- jakie to smutne.
- Nie płacz, misiu-
powiedziała szybko Jagienka- jak ja ciebie kiedyś oddam i znajdę potem na
śmietniku, to cię ze śmietnika zabiorę. Nie pozwolę, żebyś tam leżał.
- Nie, nie oddawaj mnie
nikomu! Ja nie chcę być z inną dziewczynką.
- Co ja się z tobą mam.
Poczekaj, dam ci coś. – Wstała i poszła do wielkiego pudła z zabawkami. Wyciągnęła
stamtąd prześlicznego błękitnosrebrzystego misia. - To jest Ela, poznajcie się.
- Cześć Ela- ładna
jesteś. Ja jestem Misiek, wiesz.
- Cześć Misiek- dobrze,
że cię poznała.- ty też jesteś zabawką Jagusi?
- Jasne! Bardzo bym
chciał z nią spać i mruczeć jej do uszka bajeczki, ale ona nie chce się ze mną
bawić.
- Ja też tak bym
chciała, żeby mnie wzięła do łóżeczka na noc.
- Poprosimy ją razem,
dobrze?
- Przecież ja wszystko
słyszę- na to Jagusia. - No dobrze, już dobrze, obiecuję, że będziemy spać
razem. A teraz możecie popatrzeć, jak się bawię z legofriend. Tylko nie
przeszkadzajcie.
I zabrała się do
przygotowania przyjęcia dla laleczek i ich koleżanek.
1.12.2014r.
piątek, 14 listopada 2014
STRASZNIE DUŻO BRZYDKICH SŁÓW
![]() |
rys.Jagienka |
STRASZNIE
DUŻO BRZYDKICH SŁÓW
Chodzić
po Ikei Tobiasz nie chce. To będzie nuda, nuda i nuda. Jagusia też nie chce.
Zostałaby w tym domku zabaw, ale jej samej mama nie zostawi, a Tobiasz orzekł,
że to jest dla dzidziusiów i on nie będzie się kompromitował. No to w końcu
mama powiedziała:
-
Albo idziemy wszyscy razem i wtedy cieszycie się tymi pięknościami, które tam
zobaczycie, albo zostajecie w domku zabaw oboje.
Babcia
też była, zachęcała, żeby poszli, bo tam będzie ślicznie, ale wiadomo, gusty
babci odbiegają od tego, co lubią dzieci. W końcu się jednak zdecydowali i
okazało się, że jest rewelacyjnie. Mnóstwo kapitalnie urządzonych pokoików.
Mebli, mebelków, rozmaitych wesołych przedmiotów, a jak doszli do pokoi
dziecięcych to po prostu taka frajda, jak niemal na najfajniejszym placu zabaw. Szczególnie Jagusia się
cieszyła, bo spotkała Kasię z przedszkola. Mamy rozmawiały, dziewczynki
wchodziły w ogromne, kolorowe tunele, Tobik kręcił je na karuzelce, a
zachwycona babcia pykała zdjęcia. W
końcu trzeba było dalej kupować te lampki i pokrowce na kwrzesła. Dzieciaki
były strasznie zmęczone. Marudzenie się zaczynało, więc mama wsadziła ich do
wózka na zakupy. Z tymi obiciami było najgorzej. Żadne nie pasowały na domowe
krzesła. Zła mama stoi:
-
No i co ja zrobię, kurde!
-
Mamusiu- krzyknęła zaskoczona Jagienka- ty powiedziałaś brzydkie słowo!
-
Nie takie strasznie brzydkie- próbowała ratować sytuację babcia- czasem, jak
człowiek jest bardzo zdenerwowany- może to się zdarzyć, jak się jest oczywiście
dorosłym.
Tobiasz
patrzył zadowolony. Brzydkie słowo. Smakowity kąsek. Mama mówi, to on też może.
-Ani
mi się waż!- krzyknęła spostrzegawcza babcia- nie wolno!
I
wtedy stało się coś dziwnego. Jagienka zasłoniła rączką usta i przez zaciśnięte
zęby wykrzyczała rozpaczliwie;
-
Babciu, babciu, ja mam w buzi strasznie dużo brzydkich słów!
-
Ajajaj! - krzyknęła przestraszona babcia- wypluj je tu szybciutko!
Podstawiła
jej rękę i dziewczynka wydmuchała brzydactwa na jej dłoń. Babcia zgniotła
niedopuszczalne słowa, zmiażdżyła i wytarła starannie chusteczką.
-Fuj,
jakie wstrętne. Teraz dam ci miętówkę, to sobie buzię odkazisz.
Ale
zanim ją wygrzebała z torebki, znów mała zaczęła się zakrywać, a jej policzki
się zaokrągliły. Przebiegły Tobiasz
szybko podstawił rękę i zanim babcia zdążyła zareagować, chwycił, co wypluła
siostrzyczka i szybko połknął.
-
Coś ty zrobił, teraz będzie cię okropnie brzuch bolał.-lamentowała babcia.
No
i co się dalej stało? Wszyscy troje zaczęli się śmiać. Śmiali się i śmiali, i
śmiali. Mało nie popękali od tego śmiechu.
Tylko
mama nie, bo biegała dalej za obiciami.
13.09.2014r.
poniedziałek, 22 września 2014
piątek, 18 lipca 2014
czwartek, 5 czerwca 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
wtorek, 1 kwietnia 2014
poniedziałek, 31 marca 2014
piątek, 28 marca 2014
poniedziałek, 10 marca 2014
sobota, 1 marca 2014
W ZWIERZYŃCU
![]() |
w zwierzyńcu |
W
ZWIERZYŃCU
Michał ma pięć lat, tatę i mamę.
Mieszka w Warszawie, ale czasem przyjeżdża do Olsztyna. W Olsztynie ma babcię
Ewę i dziadka Rysia. Lubi tu przyjeżdżać. Może sobie grać, czytać, chodzić na
spacery. A najbardziej lubi taki dzień jak dzisiaj.
Babcia zaprowadziła Michała do sklepu zoologicznego,
w którym stały akwaria z rybkami oceanicznymi. Michał oniemiał z zachwytu.
Rybki mieniły się wszystkimi najpiękniejszymi barwami. Nie tylko tymi, które
znał: czerwonymi, niebieskimi, białymi czarnymi, ale także takimi świecącymi,
pięknymi, jakich nigdy nie widział.
Była tam pani, która mu wszystko
pokazywała i wyjaśniała. Opowiadała na przykład, że jedna rybka, taka długa z
paseczkiem, jest lekarzem. Podpływa do innych i pyszczkiem skubie, jak zobaczy
coś na grzbiecie jakiejś rybki. Michał chodził i szukał tych doktorków. Bardzo
mu się to podobało.
Albo był także ukwiał, który nie tylko
połykał swoimi długimi włosami jedzonko, jakie dawał mu pan akwarysta, ale
napadał na rybki, które przepływały obok. Taki wstrętny szkodnik. Michał
groźnie się przyglądał, żeby nie połknął nikogo. Pan powiedział na szczęście,
że nie wpuszcza tu żadnych maluchów. Tylko duże rybki mogą być. Takie sobie
poradzą.
Jakie
to dziwne. Każda rybka ma inną minę. Niektóre się uśmiechają, inne
wyglądają groźnie, a jeszcze inne dąsają się na cały świat. Chłopczyk
zastanawiał się, z którymi mógłby się zaprzyjaźnić, a których wolałby unikać. Była
taka para rybek, których nikt nie chciał, bo miały bardzo niesympatyczne miny.
On też by ich nie wziął. Niech się uśmiechną, to może ktoś się nimi zajmie.
Rybki pływały ławicami, albo
pojedynczo. Chowały się , albo wypływały nagle zza kamieni. Jedna rybka w
czarno-białe kreseczki udawała, że ma oko z drugiej strony, przy ogonie, żeby przestraszyć napastnika. Bo sama jest
delikatna i łagodna.
Koralowce są przepiękne. Mają różne
kształty i kolory. Wyglądają jak kwiaty albo krzaczki, a są zwierzątkami.
Zwierzątkami, które nie mają ani buzi, ani oczu, a jedzą. Jak to robią, nie
wiadomo.
Jeżowiec jeszcze się bardzo podobał
Michałowi. Taka kolcowata kulka.
Przesuwała się, choć zupełnie nie wiadomo jak. A krewetki jakie
wspaniałe! Jakie długie mają wąsy! Jakby człowiek miał takie wąsy, to by nie
mógł chodzić. Ciągle by sobie je przydeptywał.
Nie chciało się wychodzić z tego
cudownego sklepu. Michał dostał mnóstwo książeczek o rybkach, będzie mógł
oglądać i wybierać sobie te, o które poprosi rodziców, żeby mu kupili. Teraz
marzy o własnym akwarium. Będzie się bardzo opiekował swoimi rybkami.
27.02.2014r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)